Całą drogę krajową 28 latarnie świeciły się jak należy, w Szymbarku, w Ropicy – wszystko oświetlone. I nagle wjeżdżam do Gorlic, a tu... czarna dziura – relacjonuje gorliczanka Maria, która natychmiast postanowiła zgłosić ten stan rzeczy naszej redakcji.
Przez kilometr absolutnie nic. Dopiero w oddali widzę, jak jaśnieje Zawodzie. Jak dobrze pamiętam, to wczoraj i przedwczoraj też nie świeciły tu latarnie, więc problem nie dotyczy tylko dzisiejszego dnia.
Najgorzej jest na ul. Kościuszki, na odcinku od restauracji, na pograniczu miejscowości, do stacji paliw. Tam nie działa ani jedna latarnia, a trzeba podkreślić, że to najbardziej ruchliwa część miasta.
W tych warunkach nie widać ani chodników, ani samej jezdni, a o obecności pieszych można się dowiedzieć dopiero wtedy, gdy migną w świetle reflektorów samochodów. Problem w tym, że w tym rejonie nie ma zbyt wielu oznakowanych przejść dla pieszych, co jeszcze bardziej naraża mieszkańców na niebezpieczeństwo.
Nasza rozmówczyni nie kryła oburzenia.
Gorlice to podobno Miasto Światła, prawda? – pyta pani Maria.
No to gratuluję, to niepoważne, żeby w centrum miasta panowała taka ciemność. Myślę, że to trzeba szybko naprawić.
Zapewne winą tego stanu rzeczy jest awaria i sprawa wymaga pilnej interwencji. Ciemność w tym miejscu nie jest tylko kwestią estetyki, ale realnym zagrożeniem dla mieszkańców. Zimowa aura sprawia, że zmrok zapada szybko, a nieoświetlona ulica przy intensywnym ruchu samochodowym to przepis na tragedię.
Apelujemy do odpowiednich służb o jak najszybszą reakcję. Oby nikt nie musiał się o tym problemie przekonać w najbardziej dramatyczny sposób.










Napisz komentarz
Komentarze