Dzisiaj na jej stronę wchodzi około 4 tysięcy osób dziennie, dostaje kolejne propozycje współpracy, a niedawno, została w ramach jednej z nich zaproszona do Londynu.
Notki na jej blog, ze względu na brak czasu, powstają głównie w weekend, a pojawiają się na nim regularnie 2 – 3 razu w tygodniu. Uważa, że regularność jest jedną z ważniejszych rzeczy podczas prowadzenia swojego bloga. Najpierw musi wybrać i skompletować stroje, potem fotografuje ją w nich jej chłopak, na koniec pozostaje dodanie tekstu. Cały proces zajmuje około 3 godzin. Poza tym i nauką nie zostaje jej właściwie wiele czasu.
To, czy zwraca uwagę na wszechobecny w internecie tzw. hejt, zależy od dnia. Jak wszędzie, także u niej na blogu pojawiają się nieprzychylne komentarze. Najdziwniejsze co zdarzyło jej się czytać o sobie, to, że jest w ciąży albo, że została adoptowana. Pojawiają się też dziwne pytania, insynuacje i plotki, ale to jest w internecie nieuniknione. Liczyła się z tym i wraz z założeniem bloga zgodziła się na to. Stereotyp blogerki modowej raczej się nie zmieni. Media, chociażby, nie są do nas zbyt przyjaźnie nastawione i to one wszystko nakręcają. Ja po prostu chce wyrażać siebie, robić to co kocham.
Ostatnio, poza stylizacjami, zaczęła kłaść większy nacisk na treść jaka pojawia się na jej stronie. Przyznaje, że chciałaby trafiać do młodych ludzi, motywować ich do działania, podnosić ich poczucie wartości i przekonywać, że mogą osiągnąć to, czego pragną. Młode dziewczyny piszą do mnie o swoich problemach. Niektóre są typowo młodzieżowe, jak na przykład problemy z chłopakiem. Ale czasem, gdy ktoś pisze, że biją go rodzice, trudno jest odpisać. Mimo to, lubię pomagać innym. Czasem słyszę, że powinnam zostać psychologiem, ale raczej nie chciałabym żeby to był mój zawód, żeby zarabiać na pomaganiu innym.
Znajomi często pytają o blog, niektórzy go czytają. Największą fanką jest jej mama, która bardzo ją wspiera i czyta każdy jej wpis na blogu. Także chłopak jest dla niej dużym wsparciem, bo to dzięki niemu tak naprawdę założyła blog. Pamiętam jak wstawiałam pierwszą notkę. Bardzo się stresowałam i bałam się to zrobić. To Krystian stał obok i mówił: no wrzucaj, dalej, zrób to – śmieje się.
Bloga Lili możecie znaleźć pod adresem: www.lilajanowska.com
Napisz komentarz
Komentarze