Volpex, Gorlice ul. Biecka 39
reklama

Akolada z Grand Prix ogólnopolskiego festiwalu! Wyróżniony

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Mamy to! Usłyszałam w słuchawce głos dyrygentki Ani Cisoń. Ale co? Pierwsze, drugie, trzecie miejsce? Nie, Grand Prix Myślenickiego Festiwalu Pieśni Chóralnej „Kolędy i pastorałki”.

Pomimo podszeptów pani Ani, że na ten konkurs zjeżdża się elita, najlepsi z najlepszych, że może nie być tak łatwo cokolwiek zdobyć, przygotowaliśmy kilka dni temu materiał o naszym... no cóż, chyba nie będzie przesadą, jeśli napiszemy, że najlepszym chórze.

Dyrygentka mówiąc o tym festiwalu miała niezbyt zadowoloną minę wymieniając chóry chociażby z Warszawy czy Krakowa.

A chór z Tarnowa... Oni mają próby po kilka osób, a nie tak jak my - wszyscy jednocześnie - mówiła.

Kilkadziesiąt minut temu dowiedzieliśmy się, że nasze dzieciaki w Myślenicach zachwyciły jury i publiczność. W konkursie wzięło udział 15 najlepszych chórów dziecięcych z całej Polski. Nasi chórzyści wyśpiewali Grand Prix w osłabionym składzie, bo niektórym nie udało się wyleczyć przeziębienia. Wykonali: Hola Hola, pasterze z pola, Wolcum Yole, Pospieszcie pastuszki z piosneczki, Dobryj weczir Tobi.

...

Przez drzwi dochodzą mnie dźwięki ostatniej próby przed występem. Czekam, podsłuchuję. Nie ma mowy o jakimkolwiek „rozluźnieniu”, nie ma rozmów, nie ma nawet miejsca na chwilowe zapomnienie.

Za drzwiami auli Państwowej Szkoły Muzycznej w Gorlicach wita mnie grupa uśmiechniętych dzieciaków, choć raczej powinnam napisać młodzieży i dzieci, bo wśród chórzystów są i dziewięciolatki i szesnastolatki. Więcej jest dziewczynek, bo to chór dziecięcy, a chłopcy w tym wieku przechodzą właśnie mutację. 

Próba trwa. Po każdej kolędzie pani Ania Cisoń, która prowadzi chór Akolada, komentuje wykonanie utworu. Na twarzach pełne skupienie, ale i radość. Taka zwykła, prawdziwa, nieprzerysowana.

Dla żółtodzioba siedzącego z boku (takiego jak ja) dyrygentura pani Ani to czarna magia, ale nie dla chórzystów, którzy uważnie śledzą każdy jej ruch. Sprawiają wrażenie, jakby ten doskonały śpiew przychodził im niezwykle łatwo, jakby urodzili się z tymi kolędami w głowach i w sercach, i teraz wystarczy, że otworzą usta.

Na ziemię sprowadza mnie pani Ania.

Niestety tak łatwo to nie ma – mówi z uśmiechem. I dodaje: Zanim przyjdzie czas jedynie na „kosmetyczne” poprawki, ciężko pracujemy. Naprawdę ciężko i systematycznie. Kształtowanie dziecięcego głosu to proces, godziny prób, ćwiczeń oddechu, powtarzania dźwięków, poprawiania dykcji. I tak w koło Macieju.

Pani Ania mówi po cichu, że młodzi chórzyści na pewno mają ją czasami dość. Ci, zapytani – zaprzeczają, podkreślając jednocześnie, że ich dyrygentka jest bardzo wymagająca i nie zadowoli ją „byle co”.

Jest też również osobą bardzo ciepłą, uśmiechniętą, życzliwą – mówi Sylwia Zwierz, a Zuzanna Malisz dopowiada: Pani Ani zależy na wysokim poziomie naszego chóru, ale jednocześnie widać, że wspólne śpiewanie sprawia jej przyjemność.

To nie jest też tak, że nie mamy czasu, żeby odpocząć, porozmawiać, pośmiać się. Myślę, że moi uczniowie to potwierdzą. Wygłupiamy się, żartujemy, równowaga musi być zachowana, chociaż najważniejsza jest próba. Na dowód mam zdjęcie, które kiedyś zrobiono podczas występu. No cóż, wystawiam na nim język – mówi ze śmiechem. Dobrze, że fotografowie zazwyczaj zajmują się dziećmi, bo z moich min mogłaby powstać całkiem niezła historia, taki występ od kulis.

Żarty żartami, ale pani Ania jest dla chórzystów niewątpliwym autorytetem. Może dlatego, że doskonale łączy w sobie role nauczycielki i koleżanki, ale także… matki.

Czasami coś nie idzie, dzieci, zwłaszcza te najmłodsze, nie zawsze potrafią sobie poradzić z przegraną. Przyznam szczerze, że ja też nie jestem w tym najlepsza, ale jeśli wystawiamy się na ocenę innych, musimy się liczyć z tym, że możemy nie być najlepsi. Po prostu – mówi Anna Cisoń.

Dyrygenta przyznaje również, że to nie same sukcesy są jej siłą napędową, ale radość dzieci, rodziców.

Wiem, że to działa również w drugą stronę. Kiedy ja mam dobry humor, kiedy się uśmiecham najszerzej i najszczerzej, jak potrafię to ten mój dobry nastój udziela się moim uczniom. I to zostało wielokrotnie udowodnione! – podkreśla.

Właśnie dlatego dyrygenta szczególnie dba o pozytywną atmosferę, bo to motywuje do działania i sprawia, że jej podopieczni łatwiej i szybciej przyswajają wiedzę niezbędną do perfekcyjnego śpiewania.

Niektórzy pytają, jak nauczyłam dzieci śpiewać w obcych językach. A dla nich to nie było aż takie trudne. Teraz mamy w swoim repertuarze kolędę w języku łemkowskim i staroangielskim. To zdolne dzieciaki, dlatego nie mieli większych problemów z opanowaniem tekstów – wyjaśnia.

Anna Cisoń dyryguje nie tylko chórem dziecięcym, ale również takim, w którym śpiewają dorośli. Na pytanie, którym chórem łatwiej się „dowodzi” roześmiała się i powiedziała:

Nie ma co porównywać, bo choć mogłoby się wydawać, że z dorosłymi jest łatwiej, to myślę, że chociaż problemy są zupełnie inne, to nie jest ich ani mniej, ani więcej.

Wszystkie oceny (0)

0 z 5 gwiazdek
Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy
reklama
reklama
  1. KINO KOLORY
  2. FARYS
  3. HELIOS

05.26 kino kolory mini

05.24 farys

reklama
  1. NAJNOWSZE ARTYKUŁY
  2. SONDY

Wydarzenie roku 2015 w Gorlicach

Obchody 100. rocznicy Bitwy pod Gorlicami - 38.3%
Remont ul. Kołłątaja z umiejscowieniem przejścia dla pieszych na wysokości LO im. Kromera - 1%
Gala Boksu "South Batle" - 2.4%
Summer Beat Festival - 12.4%
Budowa Północnego Obejścia Gorlic - 10.5%
Festiwal im. Zygmunta Haupta - 1.9%
Festiwal im. Kromera w Bieczu - 1.9%
Otwarcie sklepu Kaufland w Gorlicach - 12%
Matka Boża Patronką Gorlic - 9.1%
Przywrócenie połączenia kolejowego do Gorlic-Zagórzan - 10.5%

Głosów ogółem: 209
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się w: styczeń 10, 2016
reklama