reklama

Święte krowy na zebrach Wyróżniony

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W ostatnią środę października doszło do kolejnego potrącenia pieszego, który wtargnął na jezdnię wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu. Przypadków nieostrożności przechodniów jest mnóstwo.

 

Do zdarzenia doszło w Krygu. Mieszkanka tejże miejscowości nie zachowała ostrożności podczas przechodzenia przez jezdnię i wtargnęła wprost pod koła nadjeżdżającego renaulta, którym kierowała gorliczanka. Na szczęście kobieta nie odniosła żadnych obrażeń, dlatego została jedynie pouczona – wyjaśnia aspirant sztabowy Grzegorz Szczepanek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach.


reklama
reklama

To już kolejna taka sytuacja w ostatnim czasie. I jak przekonują mundurowi, podobnych można mnożyć na pęczki.

Jeden z naszych Czytelników opowiedział nam historię, gdy przejeżdżając obok jednej z gorlickich szkół średnich, zatrzymał się za stojącym na przystanku autobusem. Przed nim stały jeszcze dwa inne pojazdy, które zaczęły omijać autobus, a z przeciwległego kierunku podjeżdżał pod górkę kolejny samochód. I w tej chwili zza autobusu na jezdnię weszło kilka osób. Kierowca samochodu jadącego „od dołu” nie byłby w stanie dostrzec ludzi, a na pewno dostatecznie szybko wyhamować, gdyby nie to, że nasz Czytelnik „zatrąbił”, a młodzież się zatrzymała.

Według prawa, jeśli pieszy postawi nogę na pasach, to ma pierwszeństwo, ale czy pierwszeństwo warte jest naszego życia czy kalectwa. Piesi często zapominają również, że jeśli pasy dzieli wysepka, to są to dwa osobne przejścia – na wysepce trzeba się zatrzymać i sprawdzić, czy nie nadjeżdża samochód – wyjaśnia aspirant Szczepanek.


reklama
reklama

Za wtargnięcie na jezdnię, czy przebieganie przez nią również można dostać mandat. Można też stracić życie, jak dwa lata temu mieszkaniec Łużnej, który wtargnął na jezdnię, wychodząc zza innego samochodu, a ten, który nadjeżdżał, uderzył w niego z dużą prędkością.

Co gorsza, niektórzy uważają, że przejście dla pieszych jest przedłużeniem chodnika. Widzimy to przez redakcyjne okno, które wychodzi na ulicę Legionów. Piesi owszem korzystają z przejścia, ale często po prostu na nie wchodzą, albo wychodzą zza stojących w korku samochodów.

Sto złotych mandatu – tyle dostanie w najlepszym przypadku pieszy, który wejdzie na jezdnię zza innego samochodu lub bezpośrednio przed nadjeżdżających pojazd. W najlepszym, bo mandat w porównaniu ze śmiercią jest niczym. Wielu pieszych jednak nadal nie zdaje sobie sprawy, że w zderzeniu z samochodem nie mają żadnych szans – mówi rzecznik policji.



reklama

reklama


Barbara Ćmiech

Dziennikarz Portalu halogorlice.info

e-mail: b.cmiech@halogorlice.info

tel. 733 05 30 05

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

reklama